Friday, June 28, 2013

dyptam



lat temu siedem, przy okazji naszego slynnego na pol Pragi wypadu do kamieniolomow w Czeskim Krasie 
(gdy to do korytarzy w "lomech" zamierzalismy wejsc w nocy, poprzedzlilismy wyczyn "ostatnia wieczerza" w gospodzie w miejscowosci Morina, a potem 2/5 druzyny spanikowaly w ciemnym lesie, skutkiem czego spalismy na skraju kamienilomu otoczeni przez setki hektarow drzew i zapewne setki dzikich zwierzat tez, co dla nas akurat bylo po stokroc gorszym rozwiazaniem niz do kamieniolomu w srodku nocy wchodzic... Przezylismy wyprawe, a dnia nastepnego rano) 
znalezlismy na lace okazaly dyptam. Kilka dni pozniej Ivka znalazla pol kilometra dalej cale dyptamowe pole, oto i ono!


 

Labels:

Sunday, September 09, 2012

deren 2012

.



dereniowa wyprawa.
kolejna.
jak co roku.
w 2011 wygladalo to chyba podobnie
i bylo tak jak i w tym roku wesolo.
Choc derenia znow tyle co kot naplakal.
Wtedy jeszcze tego nie wiem,
lecz z powodu owej nieobfitosci 
za miesiac bede suszyc wegierki.


Labels:

Sunday, May 20, 2012

berounka wiosna



doroczny, wiosenny spływ Berounkou.
W tym roku widziałam nawet kolorowe ryby.
Chyba za dużo naczytałam się Oty Pavla* :-)




* Ota Pavel to milosnik Berounki (a szczegolnie zyjacych w niej ryb), autor moich ulubionych ostatnio ksiazek "Jak spotkałem się z rybami" i "Śmierć pięknych saren" - ksiazek niezwyklych...

Labels: ,

Monday, April 30, 2012

zielono, zieloniusko, zieloniutenko






pierwszy tegoroczny upal nadszedl koncem kwietnia.
dodac jeszcze nalezy mi, ze zielen tej wiosny jest nieziemska.
pierwsza goraca sobote spedzilismy na Kokorinsku
a niedziele rzecz jasna w Czeskim Krasie.
Znajomi pytaja nas czy bylismy w jakichs jaskiniach,
czy moze zwiedzalismy ruiny albo jeszcze lepiej zamek?
Nie, nie. Nam wystarczy zwylka łąka na zboczach Mokrého
vrchu,
gdzie wlasnie konczyly kwitnac fiolki i sasanki,
a juz bielilo sie od poziomek.*
Raj.





* niecale dwa miesiace pozniej u podnoza Mokrého vrchu
zobaczylam
pierwszy raz na wlasne oczy lilie zlotoglow!
.

Labels:

Sunday, December 04, 2011

róża, dzika





w Tichém údolí owoce dzikiej rozy zbieralismy w grudniu.
Dzisiaj Tiché údolí zastepuje nam Prokopské údolí, gdzie
na niedzielne spacery chodzilismy przed szesciu laty.
Chociaz moze Prokopské údolí zastepuje nam Baba?

"Zbieralismy" wyjatkowo dotyczy i B i L.
Jak powszechnie wiadomo Lukasz nienawidzi zadnych
podstawowych atawizmow, w tym szczegolnie zbieractwa.
Ale owej niedzieli bylo tak wietrznie, a Lukasz wiedzial
chyba, ze nie odpuszcze dopoki nie utargam z pol kilograma
kogutkow, ze biedny i zrezygnowany zaczal zrywac owocki
rozy razem ze mna.
A moze nie bez znaczenia jest, ze tamtego dnia mialam
imieniny? ;-)





Labels:

Tuesday, October 25, 2011

buczyna


i znow lesnie, i znow jesiennie.
Buki znam od dziecka, buk zaraz po "choince" i dębie Bartku,
byl dla mnie symbolem prawdziwego drzewa.
Buczyna, zbierana przez Mame, szepty ze za duzo nie mozna,
opowiastkii ze niby dla dzikow.
Garstka swiezej buczyny.
To spacer Czeskim Krasem a jakby Beskidem Niskim...


Labels:

Saturday, September 24, 2011

deren 2011





i w tym roku nie obylo sie bez corocznego zbierania derenia (poprzednie relacje tutaj: 2007, 2009, 2010). Deren w Czeskim Krasie zbieramy od jesieni 2006, od 2007 dolaczyla do nas Ivka, w tym roku Magda i Piotr z Lena. Choc w tym roku w starym miejscu w poblizu skansenu skansenu Solvayovy lomy derenia bylo bardzo malo, chyba nas ktos ubiegl (za to narwalismy dla Piotra 2.5kg glogu, zawsze cos). Dobrze, ze mamy jeszcze drugie miejsce, w Roblinie, tam derenia w pieron, wystarcz dla wszystkich!


podczas dereniobrania, klasycznie juz, Lukasz czytal New Yorkera, a ja mialam czerwone od dreniowego soku rece, az po lokcie ;-)






Labels:

Friday, June 10, 2011

czeskie strajki



w czerwcu 2011 po raz pierwszy w historii stanelo metro w Padze, "stanelo" znaczy sie zaden wagonik metra nie ruszyl przez caly dzien (powodem byla stávka městské hromadné dopravy czyli strajk komunikacji miejskiej).

Tego dnia na ČT1 uslyszelismy taki zart: "strajk sie rozszeza na caly kraj, w Brnie metro tez nie jezdzi"*.

* co jest niewatpliwie prawda, bo w Brnie wogole nie ma metra :DD

Labels: ,

Sunday, May 15, 2011

kounovské řady



jadac na pewien pazdziernikowy jednodniowy sply rzeka Střela (oczywiscie ja poszlam na grzby, kajakowanie w temp. 10st. C jakos wydaje mi sie zabawa dla morsow) mijajac miejscowosc Krušovice zwrocilismy uwage na drogowskaz z napisem Kamenné řady Kounov, przyciagnal moja uwage, bo jak sie pozniej okazalo wiodl do megalitycznych "rzędow kamieni" w samym srodku czeskich lasow...

Do megalitycznych budowli mam slabosc (czy to w PL - np. Odry nad Wda, Szwajcarii -
Clendy, czy IL - Rujm el-Hiri, i dalej jeszcze moglabym wymieniac...), nie raz przepedzal mnei z jakichs grodzisk jakis lokals (dziwna prawidlowoscia jest, ze takowe przepedzanie zdarzylo nam sie tylko w PL).

Kounovske řady nie sa czeska atrakcja numer 1, ale warto, taka ciekawostka...

Labels:

Monday, April 11, 2011

przylaszczki





Basia: Lubisz zbierac kwiatki?
Lukasz: Teraz tak.
Basia: A to czemu sie nie schylasz?
Lukasz:
Bo nie nawidze nic zbierac! Ale sie przyzwyczaiel stac obok jak zbierasz :-)

Takie to sa nasze rozmowy wsrod pola przylaszczek...

Labels:

Sunday, December 12, 2010

snieżka 2010


wyjazd pos Sniezke to coroczny rytual, tzw. pracowa wycieczka do Horni Male Upy, w przeciwienstwie do wyprawy z roku 2009 w tym roku nikt sie nei zgubil w lesie w srodku noc, bez latarek, w przemoczonych butach i z banda obcokrajowcow. Moznaby powiedziec: nuda, nic sie nie dzieje :-)

Odwiedzilismy jednak chate Jelenka pod Sniezka, to nie jest zadne wielkie wydarzenie, ale mile wspomnienie...

Zima juz dawno sie skonczyla, jakies 4 miesiace temu :D



Labels:

Monday, November 22, 2010

jelenov



jest taki dom na Šumavě,
znajomych naszych znajomych,
moze nie zrobil by na mnie szczegolnego wrazenia,
bo idea czeskiego jezdzenia na chete jest mi obojetna.
A dom ow to chalupa jak kazda...


Z jednego powodu jednak nie moge o Jelenově nie wspomniec,
Z powodu kibla (bo toaleta to to nie jest!).
Widok z kibla zapiera dech w piersiach...



Labels:

Wednesday, September 29, 2010

dereń 2010




deren, wrzesien bez derenia w Czeskim Krasie to nie wrzesien...
przynajmniej dla mnie :)

Lukasz musial pocieszac sie lektura New Yorkera - dla mnie z tego taki pozytek, ze dowiedzialm sie, iz najlepsze trufle pochodza z Chorwacji (niestety dowiedzialm sie tez pare tygodni pozniej od naszego chorwackiego przyjaciela Mario, ze w Chorwacji owych trufli nie da sie kupic - wszystkie wybywaja do Wloch)...

Usciski sle jesienne!

Labels:

Wednesday, September 23, 2009

po przeprowadzce




a co we wrzesniu? We wrzesniu przeprowadzilismy sie, a wlasciwie wrocilismy do Pragi, tej czeskiej nad Vltava lezacej, na dluzej, choc u nas dluzej nie wiedomo co oznacza

zwiezlismy znow swe graty, niektore doszly z Izraela w postaci paczek pocztowych, poszukiwalismy mieszkania, choc slowa szukac pod zadnym pozorem nie nalezy w Czeskiej Republice uzywac, wulgarne to slowo i tyle

dwukrotnie na zbior-polow derenia jadalnego udalismy sie, do Czeskiego Krasu, nad brzegi naszej ulubionej Velke a Male Ameriky... Nad brzegi kamieniolomu gdzie napis na skale don przylegajacej glosi: zakaz kapieli w strojach kapielowych! :-)

a na koniec nad brzegiem Vltavy posiedzielismy razy kilka, na kaczuchy gapiac sie



PS. Zdjecie 1 to deren ow, wydatnie obrodzil w tym roku. Zdjecie 2 to Vltava w Pradze, na wysokolsci Malej Strany. Znow musimy zwiedzac miasto, to dla Lukasza i za miasto jezdzic, to dla Basi

Labels: ,

Sunday, September 23, 2007

derenia zbieranie


czeski plener pojechalismy zegnac i zbierac owoce derenia zarazem. No moze bede bardziej precyzyjna - deren zbieralam ja, a Lukasz robil zdjecia. Wiec tutaj szczegolna dedyjacja od Lukasza dla Mari i Toma!







bardzo dojrzaly deren z dalszej odleglosci wygladal jak czarne mini-sliwki:



byl tak dojrzaly, ze ledwie dotkniety ladowal na kobiercu z mchu pod nogami...


i moje skarby:

Labels: