Sunday, October 06, 2013

sad



jest taki sad
w Pradze, dość na uboczu.
Praha 6
Praha 6, Suchdol
sad stanowi kilkadziesiąt starych owocowych drzew,
powojennych, choc może jeszcze niektóre przedwojenne? 
najważniejsze, że jest tam przepięknie!

Labels:

Saturday, April 20, 2013

orzechowy


moja najnowsza miłość:
Lugi, a do tego starsza: 
Anat Basanta i marimekko.

a było to tak:
poszliśmy kupić jasny stół.
drewniany stół, jesionowy,
w żadnym wypadku dębowy!
wrócilismy z mętlikiem w głowie.

I zamówiliśmy... orzechowy.



Labels:

Wednesday, February 13, 2013

przeprowadzka

.


13 lutego 2013
zmieniliśmy widok z sypilani.
kawałek Wełtawy 
na wielki modrzew.

zmieniliśmy adres zamieszkania.
nadal Praga.
nadal Praga 6,
ale troche bliżej zieleni...

foremki mają wreszcie swoją własną szufladę,
po prawdzie nawet dwie szuflady :-)


.

Labels:

Thursday, April 12, 2012

meet factory




zaskoczyla mnie algebra na sciane Meet Factory, autorstwa
Antoinette Nausikaa. Eureka.

zaskakuja mnie i do tego strasza tabuny turystow z mego ojczystego
kraju p
rzewalajacych sie obok dziela Davida Černého Čurající fontána,
czyli "sikajaca fontanna" na praskiej Malé Straně.

nie mam wiekszych watpliowsci, "sikajaca fontanna" zapewne
zyskala popularnosc wsrod Polakow dzieki Mariuszowi Szczyglowi*.
I zazwyczaj polskich turystow nie dotyka fakt na co panowie sikaja,
moich rodakow najczesciej doglebnie poruszaja jedynie penisy.

gdy znow przerazi nas tlum rodakow obsciskujacy fontanne,
niewybredne (szczerze - zalosne!) komentarze przedwodnikow,
zabieramy naszych gosci kilka kilometrow dalej do
Meet Factory,
do galerii prowadzonej przez Davida Černého.



* reportazem Wkurzacz czeski w GW 2008, pozniej ow reportaz
ukazal sie w ksiazce "Zrob sobie raj".
.
.

Labels:

Wednesday, February 29, 2012

zamarzla vltava



to byla wyjatkowa zima, Pradze az do lutego nie spadl snieg.
Zreszta nawet w lutym snieg pojawil sie na tydzien, ale za to zima
odplacila sie ponad dwutygodniowymi mrozami w okolicach -20st.C,
co w Pradze niemal pobilo rekordy dziesiecioleci...

Zamarzly slepe ramiona Vltavy (na zdjeciach "marina" w dzielnicy
Podoli), lecz jak przekonal sie Pavel, ku swemu wielkiemu rozczarowaniu
zreszta, rzece Berounce nawet dwudziestostopniowy mroz nie pomogl
zamarznac tak, by dalo sie nia przejechac na lyzwach z Karlštejna na
przedmiescia Prahy.






Labels:

Friday, June 10, 2011

czeskie strajki



w czerwcu 2011 po raz pierwszy w historii stanelo metro w Padze, "stanelo" znaczy sie zaden wagonik metra nie ruszyl przez caly dzien (powodem byla stávka městské hromadné dopravy czyli strajk komunikacji miejskiej).

Tego dnia na ČT1 uslyszelismy taki zart: "strajk sie rozszeza na caly kraj, w Brnie metro tez nie jezdzi"*.

* co jest niewatpliwie prawda, bo w Brnie wogole nie ma metra :DD

Labels: ,

Wednesday, April 28, 2010

zazielenilo sie


w kwietniu nadeszla wiosna, jak co roku zreszta ;-) Gdy przegladam zdjecia (koniec kwietnia) to az sie dziwie, ze jeszcze 10 kwietnia chodzialm w zimowej kurtce.

Chlodno bylo nadal, a w polowie kwietnia nadszedl czas na slub meskiej czesci mojego rodzenstwa, to z informacji rodzinnych :-) Slonecznie bylo przynajmniej!

Na dowod, ze zakwitlo, zazielenilo sie, zdjecie powyzsze (platki wisni japonskiej sakury, ktore zascielily praskie, a dokladniej dejvickie chodniki) i tarniny kwiaty (w Ceskim Krasie) zasylam.



Labels:

Sunday, March 28, 2010

wreszczie wiosna



nawet nie wiem kiedy minal marzec, szybko jakos, zreszta coraz szybcjie czas mi mija, moze to i dobrze?

stokrotki dawno przekwityl, kaczki maja sie w Pradze dobrze, wczoraj nawet zamieszkaly na trawniku przed naszym onkem, juz sie balam ze nie dotra do Veltavy ktora odlegla jest o jakies 100m, ale poradzily sobie!

pozdrawiam wiosennie!


Labels:

Friday, February 26, 2010

przeciez dalej zima


trudno cos wiecej napisac, zima w tym roku dluzyla sie (nie tylko nam!) jak nigdy...

niestety w Srodkowej Europie zima trwa najmniej pol roku, szkoda, ze prawdziew lato tez tak dlugie nie jest :-)

gdy pisze te slowa w koncu kwietnie, to wiem ze wiosna nadeszla, czasem zinma i desczowa, ale wiosna to zdecydowanie!

Labels:

Thursday, January 28, 2010

zima ma sie dobrze





bedac w Izraelu tak wyobrazalem sobie Skandynawie
teraz juz wiem, ze mieszkamy w Skandynawii

w lipcu leje w sierpniu zimno
w styczniu nie ma slonca przez 13 dni (bez przerwy!) i pol metra sniegu
z Lukasza rozmyslan styczniowych

i juz minal stryczen, wyjatkowo zimny, moze nie tyle w sensie niskich temperatur, ale z zima po kolana, sniegiem w kolko... milo pisac te slowa w koncu marca, gdy juz nieco sie ocieplilo...

z wielkich wydarzen: odbylam wyprawe do Warszawy, niby w Warszawie bywam raz na 2-3 lata, ale tym razem cel spotkania byl wyjatkowy, makagigowy :-)

A na spacery zimowe wychodza w Pradze nawet misie:


Labels:

Tuesday, October 27, 2009

orzechów suszenie



nie wiem kiedy i na czym minal mi/nam pazdziernik?

zaczelam nowa prace, niby podobna do tej poprzedniej, ale w pewnym sensie z drugiej strony lustra. Po raz kolejny przekonuje sie, ze nie zaleznie od zawodu, statusu materialnego, wychowania ludzie sia tacy sami. Wszedzie sa fajni i mniej fajni. No moze jedynie urzednicy sa inni (ciagle jestem zdania, ze to osobny gatunek), chociaz z ostatnio w praskim urzedzie skarbowym mnie zaskakoczyli pozytywnie, moze zmienie kiedys zdanie, moze pomysle ze jednak wszyscy jestesmy ludzmi?

gdybym miala drugie zycie, to chce byc malpka, taka co skacze po drzewach, ktora rzuca kokosami. A gdybym nie miala, to co? To zapewne nie dowiem sie jak zbudowali piramidy, to ostatnio bardzo mnie nurtuje...

z dobra ksiazka dobrze sie lata



PS. Zdjecie pierwsze to moje pazdziernikowe orzechow suszenie, takich wielkich z Woli, ostatnio Ptasia mnie uswiadomiala, ze one chyba nazywaja sie "Jacki". Zdjecie 2 to lotnisko we Frankfurcie, chcialabym pracowac na lotnisku, jakkolwiek, lotniska mnie fascynuja...

Labels:

Wednesday, September 23, 2009

po przeprowadzce




a co we wrzesniu? We wrzesniu przeprowadzilismy sie, a wlasciwie wrocilismy do Pragi, tej czeskiej nad Vltava lezacej, na dluzej, choc u nas dluzej nie wiedomo co oznacza

zwiezlismy znow swe graty, niektore doszly z Izraela w postaci paczek pocztowych, poszukiwalismy mieszkania, choc slowa szukac pod zadnym pozorem nie nalezy w Czeskiej Republice uzywac, wulgarne to slowo i tyle

dwukrotnie na zbior-polow derenia jadalnego udalismy sie, do Czeskiego Krasu, nad brzegi naszej ulubionej Velke a Male Ameriky... Nad brzegi kamieniolomu gdzie napis na skale don przylegajacej glosi: zakaz kapieli w strojach kapielowych! :-)

a na koniec nad brzegiem Vltavy posiedzielismy razy kilka, na kaczuchy gapiac sie



PS. Zdjecie 1 to deren ow, wydatnie obrodzil w tym roku. Zdjecie 2 to Vltava w Pradze, na wysokolsci Malej Strany. Znow musimy zwiedzac miasto, to dla Lukasza i za miasto jezdzic, to dla Basi

Labels: ,

Saturday, April 08, 2006

sobota v údolí

sobota.
Prokopské údolí.

Byly: zaby na znakach i zabie płotki, piknikowe koszyki, gole drzewa i fiolki w suchej trawie + czarny jamnik z chusteczka, niestety jamnik szybszy jest niz moje refleks, a wlasciciel wygladal ciut grozniej niz piesek. Ale Lupka mocno, choc nieco wirtualnie sciskam!








Labels: