Friday, July 20, 2012

kajaki 2012




Wieprz.
Znow Wieprz.
Kajakowanie.
Bez kajakowania nie ma wakacji!
To daje sile, nawet gdy za oknem zimowe slonce.


Labels:

Sunday, May 20, 2012

berounka wiosna



doroczny, wiosenny spływ Berounkou.
W tym roku widziałam nawet kolorowe ryby.
Chyba za dużo naczytałam się Oty Pavla* :-)




* Ota Pavel to milosnik Berounki (a szczegolnie zyjacych w niej ryb), autor moich ulubionych ostatnio ksiazek "Jak spotkałem się z rybami" i "Śmierć pięknych saren" - ksiazek niezwyklych...

Labels: ,

Friday, July 01, 2011

kajaki 2011





w tym roku Kajaki byly inne niz do tej pory. I nie jest wazne, ze czterodniowe, ze spalismy pod dachem, ze nie splywalismy na polnocy Polski (a Wieprzem w na Roztoczu).

Kilka tygodni po tych Kajakach zginal Admiral Mirek.
Krzyczymy: AHOJ Admirale!


Labels:

Friday, July 30, 2010

kajaki 2010


tym roku poplynelismy na Czarna Hancze (znow), po raz 10 na kajaki, a na Hancze po raz drugi, jubileuszowy to byl splyw (bo dziesiaty wlasnie:).


tak plynie Czarna Hancza, jak przed dziesieciu laty... Tylko saun wiecej na szlaku, chociaz wyjatkowo pogoda byla tak upalna, ze nikt nie mial ochote sauny odwiedzic. Juz balismy sie, ze nigdy w ciagu dziesieciu dni nie bedzie padal deszcz i jeszcze bedziemy musieli splyw odwolac - ale padalo, nawet podczas kajakowania (dowod na pierwszym zdjeciu), splyw wiec nie zostal uniewazniony :D

Labels: ,

Monday, August 10, 2009

łupawa2009 - cz.4


a zarazem czesc finalowa splywu Lupawa2009, czyli Lupawa wpada do morza a juz potem plaza itp...








i na koniec Mafia nad brzegiem Baltyku, naprawde fajna:



musi byz "zachod slonca", inaczej Mistrz by mogl sie obrazic ;-)


Labels:

Monday, August 03, 2009

łupawa2009 - cz.3


a wiec Lupawa2009 dni 7-8, odcinek od elektrowni w Drzezewie do przystni w Gradnie Wielkiej nad Jeziorem Gardno. Jak bylo sami zobaczycie, w kazdym badz razie splywanie jazow bylo ogromna atrakcja, kilka litrow wody w kajaku bylo wieksza frajda niz zaskoczeniem, a sloneczna i niemal upalna pogoda (oczywiscie troszke lalo, powiedzmy ze troszke:) pomagala nam sie dobrze bawic...
No i sniadania na stole z kajaka jeszcze w calej historii naszych Kajakow nie bylo - radocha :-)






biwak na wysokosci Zelkowa, chyba najladniejszy na calej Lupawie:






mgla sie sciele nisko i gesto...


a rano:




i juz slynne jazy za Zelkowem:






ze Smoldzina wybralismy sie na wieze widokowa na Gorze Rowokol (a z gory widok na jez. Gardno i morze):







wyplyw Lupawy do jez. Gardno:


i jez. Gardno, wtedy ciche, spokojne, no i bardzo plytkie:




Gradna Wielka, przystan zaglowa:


Labels: