Saturday, August 29, 2009

na koniec




i tak koncem sierpnia opuscilismy Jerozolime, na zawsze w sensie takim, ze nie wrocimy tu juz zapewne ani mieszkac ani pracowac. Te dwa lata jak dla mnie byly niesamowite, takiej ilosci slonca jak tutaj nie doswiadczylam nigdy, w zimie slonca tyle co w Srodkowej Europie w srodku lata...

bedzie mi brakowalo czegos

ciezko mi opisac czego i dlaczego?
archeologii na kazdym kroku, wrzawy Starego Miasta, przypraw u Braci, owocow na Machaneh Yehuda, zaru z nieba przez caly rok, chucpy i ludziej otwartosci i "bezpardonowosci", autobusow jezdzacych bez rozkladu i niewadomo jaka trasa

konfliktu nie bedzie mi brakowalo, tego co czyni z tamta ziemia religia, tez nie

nie wiem kiedy minely te 2 lata, za szybko, nie zdawalam sobie sprawy, ze czas ten minie bezpowrotnie i juz nie pojde na suk kupowac foremek drewnianych do maamouli czy przyprawy kabsa




PS. Na pierwszym zdjeciu grafitti na murze na granicy dzielnic Silwan i City of David, jest to tak naprawde jedna dzielnica, tak jak kopula zlota spoczywa nad jedna skala, jedna wazna dla zbyt wielu wyznawcow, na drugim Kaba, tyle ze Jerozolimie.

Labels:

Tuesday, June 09, 2009

lifta


pomyslalam sobie, ze zamieszcze zdjecia z Lifty, maja one co prawda blisko 3 miesiace (robilam je w marcu, dokladnie w dzien moich urodzin)... Wtedy w Jerozolimie byla jeszcze wiosna w pelni, dzisiaj juz tylko plowa niemal spalona trawa. Spalona i polowa niemal jak ta arabska wioska nazywajaca sie Lifta wlasnie. Lifta zostala wysiedlona jakos po 1948, a co najbardziej zastanawia we wszystkich podobnych wioskach sa juz jakies zydowskie osiedla (zwykle osadnickie), a tutaj nie, mimo tego ze wioska niemal w centrum miasta... Mowie jak nasza "szefowa" Viki, wiem, ale tak to ma brzmiec, w koncu to Ona pierwsza nam Lifte z perspektywy autostrady pokazala, zarazem wzdychajac gorzko i wsciekajac sie na polityke wlasnego kraju...




to juz moj "ulubiony" obrazek: w samej Jerozolimie ochroniarz z krzywa strzelba z dwoma nabojami rozmawiajac przez komore ochrania kilkudzisiecioosobowa grupke szkolnych dzieciorow... Nie widzialam tego po raz pierwszy, a nadal nie chce mi sie tego komentowac:























Labels:

Monday, June 01, 2009

bez tytulu

dzisiaj bedzie bez zdjec, bynajmniej nie dlatego, ze zdjecia z ostatnich 2 miesiecy jeszcze nie sa nawet dobrze przegladniete, nawet nie dlatego ze nie ma w nich wielu zdjec ktore sprostalyby wymaganiom Mistrza ;-)

dzisiaj bedzie bez zdjec, gdyz naplywaja do nas pozablogowe, absolutnie uzasadnione komentarze, ze my nic tylko sie wczasujemy. I oczywiscie kusi mnie bardzo by napiasac: k~^#*%", ale sie po prostu powstrzymam :-)

dzisiaj bedzie bez zdjec, bo wyjatkowo chcialam cos napisac. Od paru lat zamieszczam tutaj tylko zdjecia, zdjecia mowia wiele, ale nie mowia wszystkiego... A chcialam napisac o Dniu Dziecka, o Dniu Dziecka w Jerozolimie. Ostatecznie zebralo sie nas 8 osob. Polezlismy do parku nieopodal Bramy Jaffskiej Starego Miasta, do parku gdzie wolno bylo robic wszystko co niedozwolone: lazic po drzewach, chodzic na bosaka, grac w karty, krzyczec, tarzac sie po trawie, popalac papierosy, zajadac sie wafelkami z czekolada i slodkimi piankami, normalnie wszystko. Mozna bylo wrocic do domu bez mowienia rodzicom o ktorej (i nikt z tego powodu nie krzyczal), bez kapania sie i bez mycia zebow. To byl prawdziwy Dzien Dziecka, hurrrrrra!

Labels:

Monday, April 27, 2009

haredim


nie wiem dlaczego zabraklo tu ostatnio haredim, czyli ultra-ortodoksyjnych Zydow, moze dlatego ze ostatnio jakos wogole nie bylo na tym blogu Jerozolimy... Zdjecia robilam (w czesci meskiej robil je Lukasz) w swieto Purim, wiec niekonieczne zawsze dzieci sa tak kolorowo wyubierane pod Sciana Placzu, modlitwa natomiast zawsze wyglada tak samo.













Labels:

Friday, April 10, 2009

via dolorosa


stacje Via Dolorosa numer I do IX wiencza okragle tablice z numerem stacji, przy kazdej z nich dodatkowo znajduje sie jakas wieksza badz mniejsza kaplica i promienista gwiazda z prostakatnych plytek kamiennych bruku, stacje X do XIII natomiast znajduja sie w Bazylice Grobu w kaplicy nad skala zwana Golgota (nie sa jakos szczegolnie oznaczone), stacja XIV to Grob Chrystusa czyli Kaplica Swietego Grobu.

Stacje Via Dolorosa "znajduja sie" na uliczkach Starej Jerozolimy - jak ktos z naszych znojomych ostatnio powiedzial: sa one prawie niezauwazalane - jesli nie wie sie czego szukac, to ciezko na nie tak przypadkiem zwrocic uwage (zeszta ta sama teoria sprawdza sie i w Bazylice Grobu), bo zycie toczy sie dalej.

Dobrych i cieplych Swiat Wielkanocnych zyczymy wszystkim!














A tak wyglada najblizsze otoczenie stacji Via Dolorosa oraz ulice pomiedzy kolejnymi stacjami:


























PS. Powyzsze zdjecia powastaly miedzy pazdziernikiem 2007 a kwietniem 2009.

Labels: